Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/78

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


głych w talmudzie, jakoteż i innych ich współwyznawców stały się bezmyślną praktyką, a modlitwa mechanicznem powtarzaniem wyrazów. Oschłość studyów talmudycznych, żądza dysputowania, bezmierna zarozumiałość i pycha rabinów, stały się wstrętnemi dla wielu. Rzucono się też do nowej sekty, która dawała pole fantazyi i uczuciom.
Hassydyzm wzrastał niezmiernie szybko, prawie w każdem mieście miał stronników, którzy komunikowali się między sobą, a od czasu do czasu odbywali pielgrzymki do „cadyka“. Suchość, bezmyślność i zarozumiałość talmudystów, stała się przedmiotem pośmiewiska między hassydami — a talmud, ta najważniejsza dla żydów polskich krynica mądrości, został zaniedbany. Jeden z uczniów Dob Beera pisze: „Nie szukałem mistrza po to, aby usłyszeć od niego tłómaczenie zakonu, lecz aby widzieć jak zawiązuje i odwiązuje trzewiki, bo to jest daleko ważniejsze“. W literaturze kabalistycznej znaleźli hassydzi dość dowodów, że studyowanie talmudu niema wyższego znaczenia. Zanim się obejrzano, hassydzi utworzyli już sektę, której zwolennicy brzydzili się talmudystami. Z Dob Beerem na czele, ja-