Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/75

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


chość i skostniałość studyów talmudycznych obowiązujących niehassydów, a praktykowanych w Polsce oddawna.
Hassydzi, zwłaszcza w początkach istnienia sekty, tworzyli rodzaj stowarzyszenia, bractwa, które nie utrzymywało wprawdzie wspólnej kasy, lecz pomimo tego, pamiętało o potrzebach biedniejszych swych członków.
Przy solidarności, jaką utrzymywali, przy ruchliwości, sprycie i szpiegowaniu stosunków miejscowych, łatwo im było dać zajęcie i zarobek tym, którzy go nie mieli.
Na święta nowego roku i sądny dzień, wszyscy sekciarze, nawet ze stron najdalszych, ciągnęli do „cadyka“, jak ongi do Świątyni, opuszczając żony i dzieci, aby tak zwany „święty czas“ przepędzić ze swoim duchownym zwierzchnikiem, nacieszyć się jego widokiem, usłyszeć jego słowo. Tam hassydzi poznawali się wzajem, omawiali stosunki miejscowe i jedni drugim udzielali poparcia. Nawet bogatsi kupcy mieli sposobność na takich zgromadzeniach z współwyznawcami, na których wierność i bratnią życzliwość liczyć mogli, zawierać umowy w celu rozszerzenia zbytu swoich towarów. Ojcowie dorosłych i dorastających córek