Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ztąd też po za żydami, których widzimy codzień, z którymi mamy stosunki, jako z rzemieślnikami, kupcami, faktorami, lichwiarzami etc. — istnieje moc żydów, nie widzialnych dla nas, zamkniętych w dusznych izbach, lub bóżniczkach, nie robiących literalnie nic — a poświęcających natomiast całe dnie i noce studyowaniu mądrości talmudycznych już po tysiące razy przestudyowanych i przekomentowanych przez takich samych „pracowników“.
Widziałem takich uczonych ludzi, którzy tem się odznaczali od zwykłych śmiertelników, że nie rozumieli ani jednego wyrazu w innym języku, jak żargon lub „święta mowa Syonu!“
Różne-bo kwiatki rosną na naszej biednej ziemi!
Wracamy do przerwanej myśli. Powiedzieliśmy, że przed laty pięćdziesięcioma, trzydziestoma jeszcze, żydzi, którzy troszeczkę robili — mieli jednak środki na utrzymanie własne, utrzymanie swoich instytucyj i całej gromady uczonych, z których każdy miał także małżonkę i liczne potomstwo.
Było dość chleba dla tych, co robili trochę i dla tych, co nie robili nic, a kwestya