Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/189

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


życie wystawne, jest liczny orszak służby i cała zgraja próżniaków, otaczająca „cudotwórcę“, pośrednicząca pomiędzy nim a pielgrzymami, przychodzącymi oglądać jasność jego oblicza...
Owe, zazwyczaj liczne rodziny „cadyków“, a jeszcze liczniejsze sztaby ich asystentów, utrzymują się i żyją wygodnie i dostatnio, kosztem fanatycznych, a przeważnie ubogich sekciarzy.
Chassydyzm jest to plaga, która trapiąc samych żydów, odbija się także dotkliwie na interesach całego kraju. Dotychczasowe wychowanie dzieci żydowskich jest złe stanowczo i czyni z nich istoty, będące ciężarem społeczeństwa — chassydyzm zaś ogłupia swych prozelitów ostatecznie, czyni z nich zawziętych fanatyków i wrogów ludności chrześciańskiej. Na potwierdzenie tego, co mówię, mógłbym przytoczyć bardzo wiele dowodów — ale rozmiar pracy niniejszej nie pozwala mi na to.
Ostatecznie, zgodzi się każdy człowiek myślący, że przywilejom żydowskim czas położyć koniec — czas znieść odrębność ich edukacyi, sądownictwa i stowarzyszeń, czas wejrzyć bliżej w gniazda chassydyzmu i poddać je jakiejś kontroli przynajmniej —