Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/163

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wych, różnią się niejednokrotnie w zdaniu co do znaczenia nietylko pojedynczych wyrazów, ale nawet całych sentencyj w Talmudzie zawartych, a cóż dopiero powiedzieć o biednym, na wpół idyotycznym mełamedzie, który wziął się do nauczania dzieci albo z nędzy, albo też dlatego, że nie miał dość sprytu do geszeftów. Nauczycieli w całem znaczeniu tego wyrazu, nasi małomiasteczkowi żydzi nie mają, można więc sobie wyobrazić, jak idzie nauka!.. Ale choćby szła ona jak najlepiej, choćby prowadzona była przez najznakomitszych oryentalistów i wykwalifikowanych teologów żydowskich, nie przyniosłaby uczniom wielkiego pożytku i nie przysposobiła ich do pracy i do uczciwego zarobkowania.
Talmud tworzył się przez wieki, zamknięty został przed wiekami i zawarł w sobie mądrość i błędy czasów zamierzchłych. Wszystko się przez ten czas zmieniło, wszystko poszło naprzód, a jedyne źródło nauki, z którego nasi żydzi czerpią duchowy swój pokarm, pozostało bez zmiany.
Dalecy jesteśmy od lekceważenia tej księgi — jest ona i pozostanie na zawsze zabytkiem szacownym, pomnikiem pracy umysłowej czasów zamierzchłych; — w archi-