Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i służbie Bożej. U nas wszystkie pokolenia żydów, jakie mamy, zajmują się uczonością (!) — a nieliczna garstka trudni się zbieraniem dziesięciny... od nas. Tak jest faktycznie, niestety.
Przyszedłszy do nas głównie z Niemiec, żydzi przynieśli ztamtąd mowę, która z rozmaitemi przekręceniami i zmianami po dzień dzisiejszy została ich narodowym i domowym językiem — Nikt ich nie przymuszał do uczenia się języka krajowego, nikt się nie wtrącał do ich spraw wewnętrznych. Osiedlili się po miastach, zagarnęli w swoje ręce handel, do którego zresztą ani chłop, ani szlachcic się nie rwał, i stworzyli sobie swój własny, wyłączny świat, który aż do dziś dnia egzystuje... Żyjąc odrębnie zupełnie, zaczęli się zagłębiać w studyach religijnych, a uczoność (obok bogactwa, a z czasem i nad bogactwo nawet), stała się szczytem marzeń i ambicyj żydowskich.
Ani w Jerozolimie, ani w Babilonie, ani nawet za czasów najwyższego rozkwitu nauk rabinicznych w Hiszpanii, nigdzie nie miał Talmud tylu badaczy i komentatorów, ile w brudnych mieścinach, rozrzuconych wśród pól i lasów naszej ojczyzny. Można powiedzieć, że powstała tu nowa Palestyna.