Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Czy doprowadzi do jakiego rezultatu? — można wątpić, namiętność albowiem zaślepiona jest, i ani prawdy nie widzi, ani dróg prostych, a prowadzących do celu, wytknąć nie potrafi.
Jeżeli „antysemityzmem“ (jak to się w Warszawie praktykuje) nazywać mamy w ogóle mówienie o kwestyi żydowskiej, nie w duchu optymistycznym — a „antysemitami“ pisarzy, nie wahających się wypowiadać prawdy — to antysemityzm ma wszelką racyę bytu, a nawet dla dobra obudwóch stron jest niezbędny.
Niech się taki „antysemityzm“ wytworzy, niech bez uprzedzeń i bez nienawiści rasowej, ale też i bez optymistycznych złudzeń, przedstawia prawdę nagą, rzeczywistą, nic nie ukrywając, ani maskując, a wtedy łatwiej będzie obmyśleć środki do zagojenia rany, która na społeczeństwie naszem od wieków się jątrzy i, niestety, zabliźnić się aż dotąd nie może.
W szeregu naszych ogólnych cierpień i dolegliwości, kwestya żydowska ma pierwszorzędne znaczenie.
Począwszy od chłopa, którego świerzbi dłoń, gdy mu żyd lichwiarz ostatnią krowę z obory wyprowadza, aż do myśliciela i sta-