Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


na cenę żyda. I że nie jest to fakt pojedynczy, lecz powtarzający się w każdej niemal chacie — świadczą o tem po wierzch naładowane wiejskimi produktami wozy, które arendarz co tydzień wyprawia na targ do miasta.
Taki jest żyd karczmarz.
Rzecz szczególniejsza, mówi dalej p. Ordyński, że w operacyach jego gra główną rolę nie czyste wyrachowanie, na którem się zwykle opierają przedsiębiorstwa, lecz czynniki prywatnej, moralnej natury. Ztąd wyzysk jego dla wioski jest bardzo szkodliwy — żyd nie przestaje na biernem eksploatowaniu istniejących już stosunków, lecz systematycznie zasiewa, pielęgnuje i rozwija wady, które są dla niego korzystne. Szynkowanie nie wyczerpuje całej energii żyda — szuka on więc nowych sfer i stosuje do nich swój fach z niemniejszem powodzeniem.
Niema w wiosce zakątka, w którymby wprawne oko żyda nie odkryło „interesu“. Pierze, kości, stare żelazstwo, grzyby suszone, nabiał, skóry padłych zwierząt, szczecina — i nawet zupełnie bezwartościowe na pozór gospodarki chłopskiej — tworzą jego świetnie procentujący kapitał.