Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/103

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


O pożarach mówiliśmy wyżej — ale na tem nie koniec... Kto prowadzi na wielką skalę kontrabandę w miejscowościach nadgranicznych? kto popełnia malwersacye w gorzelniach? kto trzyma gorzelnie ukryte i rujnuje tym sposobem producentów, idących drogą legalną? kto organizuje bandy złodziei koni? kto wreszcie z bronią w ręku napada na ustronne dwory i plebanie? Żydzi, żydzi i żydzi.
Jeżeli nie zawsze występują sami jako aktorowie tych scen, to jako kierownicy — a w każdym razie lwia część zysku do nich należy.
Któż z mieszkańców miejscowości pogranicznych nie wie, że ludność włościańska tych okolic jest w wysokim stopniu zepsuta i zdemoralizowana. Rąk do pracy w polu dostać trudno, ale gdy noc zapadnie i inna robota się zaczyna, „pracowników“ nie brak. Chłop, znający wybornie każdy krzak, każdy kamień w okolicy swej wioski, puszcza się po przemycany towar, bez względu na odpowiedzialność, na jaką się może narazić, bez względu nawet na ewentualność utraty życia od kuli strażnika granicznego. I w jakim charakterze to czyni? dla kogo naraża się na więzienie, lub na śmierć? W charak-