Strona:Kazimierz Wyka - Rzecz wyobraźni.djvu/139

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    jakże mi szkoda
    tej zawsze jednej strony niewidzianej!
    odchodzisz — pół
    ruch innych
    kroi cię
    w coraz drobniejsze
    kawałki
    nic mi z ciebie nie zostało
    nagle
    (Do NN***)

    Widzenie malarskie, obecne wszechmocnie w tej poezji, obejmuje również technikę sztuk plastycznych, przeniesioną do warsztatu słownego obrazowania. Myślę o kompozycji obrazów w Średniowiecznym gobelinie o Bieczu. Powie ktoś może, że jest to z dużym nakładem estetyzmu i lubowania się w robocie czysto formalnej osiągnięta wizja warsztatu tkactwa dawnych wieków. Tego rodzaju niebezpieczeństwo niewątpliwie zagraża poezji Białoszewskiego (z wielu przykładów szczególnie Ballada krośnieńska). Kompozycja ta wszakże ku temu zmierza, by obraz skonstruować z kształtów najbardziej podstawowych i zgeometryzowanych, jak z biegiem stuleci nauczyli się świadomie czynić kubiści, jak instynktownie działo się to zawsze w sztuce przedstawiającej, zwłaszcza gdy była ona zarazem — gobelin — sztuką ornamentu i zdobnictwa:

    Tkali gród na wzgórzu,
    tkali gród średniowieczny...

    Popielate trójkąty
    szły na gonty
    (zwyklejsze to dachy),
    a sinożółte
    na słomy.
    Były jeszcze małe smugi
    przyćmionych barw
    na jakieś wyższe okna,
    na cienie w łukach bram.
    [........]
    Wychylasz się nad wszystkie bramy,
    wieże i baszty,
    otwarta szachownico w zielone ściany
    domów drewnianych,
    szachownico w kolory dzielnic,
    w kwadrat żydowski,
    w kwadrat katów,