Strona:Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Melancholia.djvu/38

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ziemi, z pod której się już nigdy, nigdy nie wydobędę, gdzie będę gnił, rozpadał się, cuchnął, gdzie stanę się zgnilizną i niczem... O śmierci! Dlaczegóż jesteś tak piękna, gdy wabisz, a tak okropna, gdy się ciebie wzywa?...