Strona:Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Melancholia.djvu/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


słońcu konary, jest w tem słowie i spojrzenie oczu ludzi umierających.
I co ma czynić człowiek, od którego wiara w rzecz najdroższą odlatuje, jak te żórawie, o których nie wiem czemu myślałem, że się obłąkają na morzu i nie powrócą już nigdy?...