Strona:Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Erotyki.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


one je czują, kiedy po ich toni
płynie, podobne do rozchwianej łodzi.
Żadna muzyki tej wygrać nie zdolna
lutnia, ni cytra, jaką owo Imię
wokoło siebie rozrzuca i dzwoni...
Pustynie od niej zabrzmiały olbrzymie
i gaza światła zabrzmiała po cichu,
jak rój much złotych w liliowym kielichu.