Przejdź do zawartości

Strona:Karolina Szaniawska - Do zgody.djvu/1

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.


„DO ZGODY.”
Monolog.
przez Karolinę Szaniawską.

Służąca ubrana starannie, młoda i przystojna.

Gotować umiem — a jakże!.. i sprzątać... za młodszą byłam w kilku miejscach, do kuchni też byłam.
Do wszystkiego pani chce? spróbuję do wszystkiego.
Osiemnaście rubli na kwartał. Brałam już i dwadzieścia, ale to u pana. Panie lubią za psie pieniądze wszystko mieć, więc nawet nie żądam.
Agata Swędziszówna, proszę pani — Tak — Agata... Ale jeno na wsi. Tutaj Eugenja... Dlaczego?.. Bo panny warszawskie wstydzą się... Jakto nie może być?.. Słowo honoru!.. Chce pani? wytłomaczę, Kiedy prosto ze wsi, nic nie wiedzący, zgodziłam się za Agatę do służby, raz przy gościach pani powiedziała do panienki: „moja Maniu, Agacie przypomnij,“ panowie w głos się