Strona:Karol du Prel - Zagadka człowieka.djvu/99

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Niestety, nawet słuszne czynniki ruchu społecznego są zespolone z przekonaniem, że reforma da się dokonać w zupełności na gruncie poglądu materyalistycznego. Jest to wszakże sprzecznością logiczną; im więcej bowiem materyalizm teoretyczny staje się przekonaniem, tem bardziej przeżywa się w życiu i zaostrza walkę o byt, którą demokracya społeczna chce załagodzić. Da się to dokonać do pewnego stopnia za pomocą ustaw wewnętrznych gospodarstwa narodowego, lecz pozostaje kwestya główna, aby tak wykształcić ludzi, żeby filantropia pozostała bez tych przekształceń zewnętrznych, które niektórzy uważają za przymus dokuczliwy. Ci działacze społeczni, którzy istotnie dążą tylko do tego, aby pomódz ubogim i cierpiącym, prędzej czy później dojdą do przekonania, że demokracya, zespolona z materyalizmem, celu tego trwale nie osiągnie, i że tylko da się on osiągnąć na podstawie poglądu metafizycznego. Pogląd taki w stuleciu naszem zbudować można jedynie na fundamencie doświadczalnym; w tym celu potrzebne jest uznanie psychologii transcendentalnej, która tworzy wrota główne do metafizyki.
Jest wielu pomiędzy nami, którzy z zaślepieniem optymistycznem patrzą na naszą kulturę, widzą wszystko w świetle różowem, a w naszych urządzeniach społecznych spostrzegają urzeczywistnienie wyższego stopnia moralności. Lecz zabarwienie moralne naszej kultury, rozpoznawane zblizka, rozpływa się w pozorach, w legalności postępowania bez zamiaru moralnego. Legalność ta u klas ukształconych podtrzymuje się opinią publiczną, u nieukształconych siłą państwową lub kodeksem karnym. Co pozostaje po odtrąceniu tych dwóch czynników, to tylko jest czystem i przypisanem być może przekonaniu wewnętrznemu. Okazuje się to wówczas,