Strona:Karol du Prel - Zagadka człowieka.djvu/74

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Nie przypuszczając równości intelektualnej wszyst-kich podmiotów transcendentalnych — równości, jakij z pewnością niema i pod względem moralnym — możemy uważać intuicyę, która występuje zamiast refleksyi w twórczości genialnej, za zdolność transcendentalną i za postać myślenia z tamtego świata. Również musimy sobie wyobrazić w stanie podniesionym silę organizującą duszy i musimy przypuścić przedmiot tej siły — ciało duszy, która podczas śmierci opuszcza ciało materyalne. Nie możemy mieć żadnego pojęcia o czysto duchowym stanie przyszłym, o myśleniu jako istocie zamiast atrybutu; stanu przyszłego nie możemy sobie wyobrażać zupełnie bezcielesnym. „Jest to pychą — mówi Baader — chcieć być bez duszy.“[1] Wprawdzie w stanie czuwania widzimy czynności fizyologiczne, usunięte z pod wpływu świadomości i samowoli, lecz w somnambulizmie towarzyszy im po części świadomość transcendentalna, a w hypnotyzmie poddają poniekąd samowoli, ponieważ samo poddanie może wywołać zmianę organiczną — odkrycie, którego przed Braidem dokonał Kant.[2] Możemy przeto, zawsze przypuszczając wzmożenie, ciało przyszłe wyobrażać sobie wolnem od braków ciała ziemskiego, a psychiczną metodę leczenia, jaką mamy dziś zaledwie w stanie zaczątkowym, musimy uznać za zdolność bytu przyszłego.

Już w granicach doświadczenia ziemskiego spoty kamy ciało przyszłe i nazywamy je wówczas sobowtórem. Zjawisko zbija wszelkie zarzuty fizyologiczne i biologiczne w sporze o zasadę organizacyjną. Widzimy następnie, że ta sama siła organizacyjna, wychodząc ze

  1. Baader II, 15.
  2. Kant: Von der Macht des Gemüts.