Strona:Karol du Prel - Zagadka człowieka.djvu/69

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

czą tej zasadzie organizacyjnej, która ten język wytworzyła i wprowadziła w ruch. Że ta siła organizująca przeżywa swój wytwór, to rozumie się z racyi logicznych i stwierdza się przez nauki okkultyzmu, a w najwybitniejszym stopniu przez spirytyzm. Wprawdzie filister, który podług Brentana rozumie tylko czworościenne rzeczy, a i te często wydają mu się zbyt okrągłemi, dostaje zawrotu głowy na sam wyraz: „ukazywanie się duchów“. Lecz czyż człowiek nie jest ukazaniem się ducha: wcieleniem podmiotu transcendentalnego, najbardziej materyalną ze wszystkich materyalizacyi, i z tego powodu najbardziej przedziwną, ponieważ trwa znacznie dłużej, niż materyalizacya spirytystyczna? Czyż potrzeba tak szczególnych przypuszczeń, ażeby uznać za możliwe widmo? Zgoła nie; jedyne potrzebne przypuszczenie jest tem, że dusza nie tylko raz jeden — po urodzeniu — czyni użytek ze swej siły organizacyjnej, która, jak widzieliśmy, stwierdza się nie tylko przez okkultyzm, lecz również w estetyce i technice, i że nie traci tej siły przy śmierci. To wszakże rozumie się samo. Robotnik, który raz nabył sobie narzędzia, nabyć je może kilkakrotnie, a gdy zniszczy jedno z tych narzędzi, to nie można jeszcze z tego wyprowadzać wniosków o śmierci robotnika.
Dla znawców okkultyzmu zaprzeczenie faktom jest tak niepojętem, że mogą zaprawdę powołać się na świadectwo Schopenhauera, który zarzuca przeciwnikom, że nie sceptykami, ale grzeszą niewiadomością.
Perty literaturę okkultyzmu ocenia na 30,000 blizko tomów. Wprawdzie nie da się zaprzeczyć, że zawiera ona wiele materyału niekrytycznego, lecz również jest pewnem, że literatura ta ciągle staje się bardziej krytyczną. Dość jest przeczytać n. p. „Phantasms of the