Strona:Karol du Prel - Zagadka człowieka.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

nas dalekowidzącymi. Możemy jednak się zgodzić, że wprowadza on nas w stan nieczułości zmysłów i wtedy utajona lecz już istniejąca świadomość transcendentalna eo ipso wychodzi ze stanu utajonego. Dwie osoby naszego podmiotu — że tak powiemy z Kantem — muszą przeto istnieć jednocześnie, inaczej bowiem żaden okkultyzm nie byłby możliwym; świadomość transcendentalna wynurza się wtedy, gdy ulega uciskowi ziemska, tak jak gwiazdy błyszczą wówczas, gdy zajdzie słońce. Gwiazdy nie zjawiają się dopiero wtedy, jak sądzili starożytni Aryjczykowie, lecz były one jednocześnie wraz ze słońcem, jakkolwiek zaledwie dostrzegalne wskutek blasku tego ostatniego.
Z tej jednoczesności dwóch bytów wypływa, że już w bycie ziemskim spotykamy siły magiczne i uzdolnienia, zarówno magię poznania, świadomości nadzmysłowej, jak n. p. w dalekowidzeniu somnambulików, jak magię woli, magiczne działanie woli. Ta ostatnia może wystąpić jako magia czarna, szkodliwa jak w czarownikach i czarownicach, lub też jako magia biała, do broczynna, jak n. p. w magnetyzmie zwierzęcym i mistyce religijnej.
Okkultyści zdawali sobie z tego sprawę, że człowiek jest obdarzony podwójnem istnieniem. Kant, który nie rozporządzał odpowiednim materyałem faktycznym, prawdę tę znalazł intuicyjnie. Jak widzieliśmy, w słowach, których niepodobna źle zrozumieć i które nie tylko u niego przeczytałem, wypowiedział on zdanie, że już za życia jesteśmy duchami i stoimy w związku z innymi duchami. Pogląd ten Kanta zrozumiemy tylko wtedy, gdy z tej strony pojmować będziemy jako po tej stronie progu czuciowośoi; gdyby to było jakieś inne miejsce, wówczas nasze dwie potowy byłyby rozdzielone w przestrzeni, jedna n. p. w Mona-