Strona:Karol Miarka - Dzwonek świętej Jadwigi.pdf/53

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


rodem.“ Myślałam. że takim sposobem wybawię i ojca i utrapionych katolików pod Moskalem. Chociaż później dowiedziałam się, że ojciec mój zginął pod lodami Wołgi, jednak nie uważam się być uwolnioną od mojego ślubu. Były czasy, że o niem chwilowo zapomniałam, lecz gdym sie dowiedziała, że pan Kazimierz jest w największem niebezpieczeństwie utracenia Wiary św., wtedy powtórnie uczyniłam ślub, że jeżeli Najświętsza Panna ocali Kazimierza, całe życie poświęcę pielęgnowaniu nieszczęśliwych. Ksiądz dobrodziej wie o mojem postanowieniu i pisał do Sióstr Miłosierdzia, aby mnie przyjęły do swego klasztoru.
Kazimierz. Jeszcześ nie w klasztorze, a nawet i tam, jako nowicyatka, masz rok czasu do namysłu. A choćby i nie to, bez zezwolenia ojca tak ważnego kroku uczynić nie możesz.
Anna. (do Czarnieckich). Kochani rodzice wiedzą o moim zamiarze.
Kazimierz. Lecz twój rodzony ojciec...
Anna. Mam przekonanie, że patrząc na mnie z nieba, błogosławi mojemu przedsięwzięciu. Wiem o tem, że w zaciszu klasztoru nieustannie za jego duszę i za moją mateczkę modlić się będę.
Kazimierz. A jeżeli jeszcze żyje na ziemi? Może wieść o jego śmierci wcale nieprawdziwa!
Anna. Nie wzbudzaj we mnie daremnej nadziei!
Kazimierz. W Berlinie nabrałem wiadomości, że ojciec w owym wypadku na Wołdzie nie zginął.
Anna. Boże. czyż to można przypuścić, abym jeszcze raz ujrzała oblicze drogiego ojca?! l któż ci doniósł tę radosną nowinę?
Kazimierz. Oto ten staruszek.
Anna. Nie łudźcie biednej sieroty! a jeżeli prawda, powiedzcież, gdzie szukać ojca mojego?