Strona:Karol Miarka - Dzwonek świętej Jadwigi.pdf/51

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zwał się dzwonek na „Anioł Pański.“ Pobożne wychowanie wasze było przyczyną, że zatrzymawszy się rzed bramą kościoła, zdjął swój kapelusz i odmówił wieczorne „Zdrowaś Maryo.“ Tu podczas modlitwy przypomniało mu się, że już ostatni raz odmawia „Anioł Pański,“ a przez zamierzony krok wyrzecze się Najświętszej Panny. Głos dzwonka św. Jadwigi był pobudką, że się upamiętał i nawet Berlin opuścił, aby się ratować z niebezpieczeństwa.
Barbara. Jakże Ci dziękować, Najświętsza Panno? Prawdziwie moja szpinka jest wielkim skarbem, bo nowy cud uczyniła!
Czarniecki. Nic o tem nie wiemy, że Kazimierz opuścił Berlin, i gdzież teraz bawi?
Żebrak. Posłał mnie przed sobą do rodziców, aby wyprosić dla niego przebaczenie.
Barbara. Więc powraca do domu?
Żebrak. Może już jest niedaleko.
Barbara. Mój Kazimierz... gdzie?
Żebrak. (otwierając drzwi). Oto wasz syn ocalony.
Kazimierz. (wszedłszy, pada do nóg rodziców). Przebaczenia!
Czarniecki. Dopiero teraz poznaję prawdę słów, że większa radość w niebie nad nawracającym się, jak nad 99 sprawiedliwymi.
Kazimierz. (powstając, rzuca się w objęcia ojca, a potem wskazując na żebraka). Pierwsza po Bogu wdzięczność należy się temu pobożnemu starcowi, którego spotkałem u drzwi kościoła św. Jadwigi. Przypomniawszy mi rodziców, o których w tej chwili zapomniałem; zatrzymał mnie nad przepaścią, w której wiara moja byłaby zginęła.