Strona:Karol Miarka - Dzwonek świętej Jadwigi.pdf/47

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Barbara. O ja nieszczęśliwa! więc na to wychowałam syna?
Czarniecki. Na to nigdy nie zezwolę, a jeżeli przeciw mojej woli postępować będzie, wyrzeknę się go.
Gałka. Jeżeliby Kazimierz był złym synem obszedłby się teraz bez was, będąc tak bogatym, lecz ot właśnie świadczy o dobroci jego serca, że mimo bogactwa stara się o wasze zezwolenie. Kazimierz dobry katolik, a wy także; jeżeli się wszyscy przyłożycie, łatwo ją nawrócicie, jeszcze będziecie mieć wielką zasługę.
Barbara. Czem skorupka za młodu nawrze tem już zawsze trąci.
Gałka. Ale ta skorupka jeszcze nie nawrzała.
Czarniecki. Od małżeństwa zawisło szczęście lub nieszczęście całego życia. Już mi się zaczęła siódma dziesiątka, byłem daleko w świecie i poznałem tysiące rodzin, lecz nabrałem tego przekonania, że między tysiącem mieszanych małżeństw, ledwie pięć znajdziesz szczęśliwych.
Gałka. No, jabym ręczył za to, że Kazimierzowe będzie szóste.
Barbara. O po cóż Kazimierz poszedł w świat i wydał się na takie niebezpieczeństwo. Chcieliśmy zapewnić dziecku los, a teraz nas Bóg karze za to, żeśmy się chcieli wynosić nad nasz stan.
Gałka. Ale to właśnie Bóg mu dał takie szczęście.
Barbara. Nie słyszałam jeszcze, żeby mamona kogo uszczęśliwiła.
Czarniecki. Szczęście nie siedzi w worku lecz (uderzając sie w piersi) tu, w sercu, w którem szczera wiara panuje, a wszystko inne tylko złudzenie, marność.