Strona:Karol Miarka - Dzwonek świętej Jadwigi.pdf/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Oto odbierz ją ode mnie, bom niegodzien nosić obrazu Matki Częstochowskiej, której się zaparłem.
Żebrak. Czy nie znasz pieśni o tej św. Pani?

Choćby matka własne dzieci
Opuściła z swej pamięci,
Ty o nich nie zapominasz,
Miłość matek Ty przewyższasz.

Śpiesz się do Niej, z otwartem i czeka na ciebie rękoma.
Kazimierz. Niegodny jestem Jej łaski. Pobożna matka ze łzami mnie prosiła, abym nigdy nie zapominał o obecności Boga i kochał wiarę, jako najdroższy skarb życia. Ja o wszystkiem zapomniałem, a dla marnej mamony wyrzekłem się wiary ojców! Właśnie byłem na drodze do pastora, aby przestępstwo moje pismem potwierdzić.
Żebrak. Nie wydajesz się być tak chytrym skąpcem, żebyś dla bogactwa porzucił wiarę.
Kazimierz. Jedynaczka bogatego fabrykanta oczarowała mnie i dla niej gotów byłem nawet duszę zaprzedać.
Żebrak. I cóż teraz uczynisz?
Kazimierz. Porzucam wszystko, pójdę w daleki świat, do Ameryki.
Żebrak. Abyś niezagojony cios zadał twoim rodzicom?
Kazimierz. Jakże się usprawiedliwię przed niemi?
Żebrak. Synu! nie znasz serca rodziców; ono zawsze gotowe do przebaczenia nawracającemu się dziecięciu.
Kazimierz. (ściskając kolana starca). Ojcze, bądź moim przewodnikiem.