Strona:Karol Miarka - Dzwonek świętej Jadwigi.pdf/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Lehman. Więc wcale nie zważasz na prośbę ojca?
Hermina. (słabym głosem). Wyrzekłam się go! (zemdlona upada na krzesło).
Wilhelmina. Dziecię, upamiętej się, Hermino! (do męża). Zadałeś jej sercu cios śmiertelny.
Hermina. (ocucając się). O mój Boże!
Lehman. Cóż pocznę nieszczęśliwy ojciec, (namyśla się). Niech świat mówi co chce, czyż mi córkę wskrzesi, lub uszczęśliwi. Córko, ojciec ci przynosi największą ofiarę. Pomówię z Kazimierzem, a jeżeli się przekonam, że jest dla ciebie wzajemnym, niech się stanie wola twoja.
Hermina. Dobry ojcze, nigdy nie pożałujesz tego zezwolenia.
Lehman. Zostawcie mnie samego. (Matka z córką odchodzą). Kazimierzu! pójdź do mnie, proszę i pana Gałki.

SCENA III.

Lehman. (do Gałki). Jestem w wielkim ambarasie. Hermina bez Kazimierza żyć nie chce, a Kazimierz zapewnia mnie na swój honor, że jej się nie oświadczył.
Gałka. Ej co tam po długich ceregielach, chodź Kazimierzu, spotkało cię wielkie szczęście: jeżeli pana Lehmana poprosisz, dostaniesz jego córkę i będziesz sobie panem całą gębą.
Kazimierz. (W największem podziwieniu spogląda to na Lehmana to na Gałkę).
Gałka. I cóż stoisz jak drewniany posąg?
Kazimierz. Jest to rzeczą nader ważną i wymaga dlugiego namysłu.