Strona:Karol Miarka - Dzwonek świętej Jadwigi.pdf/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Gałka. Jak się córka uprze, to i ojciec zezwolić musi.
Kazimierz. Państwo Lehman są ewangelicy.
Gałka. Ej, i cóż to przeszkadza. Pierwsza moja żona była przechrzcianką, druga luterką, trzecia rusinką, a dopiero ostatnia rodzoną katoliczką, a zgadzaliśmy się.
Kazimierz. Chociażby rodzice moi dozwolili, czego nie można przypuszczać, ja jednak nigdy nie zawarłbym mieszanego małżeństwa.
Gałka. Jeżeli ci o to chodzi, to sobie ją nawróć. Zakochana dziewczyna da się do wszystkiego nakłonić.
Kazimierz. Ja tam o tem nie wiem i nie chcę łapać ryb przed siecią.
Gałka. Trudno tego wodzić — Kto sam nie chce chodzić.
Trzeba iść, bo tam moje woły jeszcze pod gołem niebem stoją. Rozważ sobie wszystko, panie dyrektorze, a jutro pomówimy więcej o tem. (Żegnają się, odchodzą). (Zasłona spada).


Akt  II. (Odsłona 3).
SCENA I.
(Sześć tygodni później).
(Lehman, Wilhelmina, żona jego i Gałka).

Wilhelmina. Jeżeli pan wiesz jaki ratunek, doradzaj, a szczodrze panu nagrodzimy; tyś ziomkiem Kazimierza, znasz jego rodzinę, a jak nam pański sługa Stach powiedział, jesteś zawołanym lekarzem i jużeś mnóstwo ludzi wyleczył.
Gałka. A przecież tu w Berlinie jest niemało profesorów i doktorów.