Strona:Karol May - Zwycięzcy.djvu/71

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Może wyruszymy już dzisiaj, może jutro.
— Jeżeli zostaniecie do jutra, proszę cię serdecznie, byś mnie dzisiaj wieczór odwiedził. Jestem wprawdzie biedny i nie będę w stanie niczego ci użyczyć, mogę zato wiele od ciebie otrzymać. Chciałbym z tobą pomówić, mianowicie o twojej wierze, o religii miłości i światła. Czy mi okażesz tę wielką, wielką łaskę?
— Owszem, chętnie. Gdybyśmy nawet mogli już dzisiaj wyruszyć, to jednak zostanę do jutra, aby spełnić twe życzenie, z którego się serdecznie cieszę.
— Jestem szczęśliwy effendi! Oby cię Allah pobłogosławił za to dobrodziejstwo! Pozwól, że cię pocałuję w rękę!
Pochwycił ją, i tak szybko przyciągnął do swych warg, że nie mogłem temu przeszkodzić; poczem powrócił do swoich ludzi, którym właśnie Halef dawał wskazówki odnośnie postanowionej bastonady. Nie chciałem mieć z tem nic wspólnego i natychmiast ruszyłem z kopyta.
Jakże szczerze radowałem się z Amuhda Mahuli! Zbawiciel rzekł po wielkim połowie

69