Strona:Karol May - Zwycięzcy.djvu/48

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


steśmy uczciwymi ludźmi i nie wiemy, dlaczego nas wzięto do niewoli i związano!
— Uczciwi ludzie?! A chcieliście uchodzi za Solaib-Arabów! I siedzieliście przy ogniskach i kłóciliście się przy każdej zdobytej rzeczy o swe wynagrodzenie za morderstwo!
— To kłamstwo!
— Ja sam to widziałem i słyszałem; to starczy! A więc mów, gdzie są trupy?
— Nie wiem nic o żadnych trupach! A jeżeli są trupy, to szukaj ich sobie sam!
Z jego drwiącej miny było widoczne, że przeświadczony jest o tem, że ich nie znajdę. Dlatego też odparłem:
— Dowiodę ci, że dla mnie jest bardzo łatwo je odkryć, ale wówczas też zmuszę cię do wyjaśnienia nam, gdzie je ukryliście. Bicz uczyni cię wymownym.
— Tego nie zrobisz! Całe moje plemię znajdzie cię i odda sto uderzeń za jedno!
— Każ go porządnie, oćwiczyć, dobrze oćwiczyć! — zawołał do mnie bimbaszi. — Wpierw jednak zarządź, by i Sefir otrzymał, co mu się należy!
— Nie mam nic przeciw temu, ale spo-

46