Strona:Karol May - Zwycięzcy.djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


klucz, by ją otworzyć, wykrzyknął donośnym i grzmiącym głosem:
— Stop! Nie ważcie mi się zbliżyć do skrzyni!
Wsadziłem, naturalnie, mimo ostrzeżenia klucz i obróciłem nim w zamku. Gdy usłyszał zgrzyt, ryknął:
— Zaklinam was na Allaha: nie tknijcie niczego! Kryje się bowiem wewnątrz „sihhr,[1] która doprowadza do ruiny każdego, kto się jej dotknie!
— To mnie cieszy nadzwyczajnie! — zaśmiał się Halef. — Twoje czary należą prawdopodobnie do dziedziny czarnej simijah[2], a ponieważ znam się doskonale na białej simijah, więc mam najlepszą sposobność, by się przekonać, która jest potężniejsza, czarna czy biała.
— Czarna, czarna jest potężniejsza! Strzeż się! Nie tknij niczego!

— Jeżeli rzeczywiście jest prawdą, co mówisz, nie mamy potrzeby obawiać się, gdyż mój effendi jest mistrzem w niebieskiej, czerwonej, zielonej i żółtej simijah; a zatem prze-

  1. Czary.
  2. Magja.
20