Przejdź do zawartości

Strona:Karol May - Rapir i tomahawk.djvu/151

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

dobrze zrozumiałam? Powiedzieliście, że pozostali żyją również?
 — Wszyscy są przy życiu.
 — I Emma Arbellez i Karja, Indjanka?
 — Tak.
 Vaquero zwrócił teraz wzrok na Sternaua.
 — Sennor Sternau, ach, sennor Sternau!
 Wydawszy ten okrzyk, pobiegł ku niemu. Sternau wyciągnął rękę.
 — A więc i mnie poznałeś, Anselmo?
 — Jakżebym mógł nie poznać zbawcy dobroczyńcy całej hacjendy del Erina!
 Rezedilla stanęła obok i zapytała:
 — Czy być może? Wyście sennor Sternau?
 Skinął głową:
 — Tak jest, sennorita.
 — Do pioruna, Sternau, Władca Skał! Dlatego mnie poznał! — rzekł Sępi-Dziób i plunął potężnie w kierunku ławek.
 — Matava-se — zawołał Gerard.
 Rezedilla ujęła rękę Sternaua i nie puszczała jej.
 — Sennor, — rzekła — widząc was, wierzę, że i reszta żyje. Gdzież są? Mówcie, na Boga!
 Zatoczył ręką koło.
 — Drogie dziecię, są tu wszyscy. Nie brak nikogo.
 Emma podniosła welon. Utyła nieco, lecz niezbyt się postarzała. Rezedilla poznała ją odrazu.
 — Emmo, Emmo!
 — Rezedillo!

 Z łkaniem padły sobie w objęcia. Trzymały si długo w ramionach. Wreszcie Emma zapytała:

    149