Strona:Karol May - Przez kraj Skipetarów.djvu/426

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   398   —

— W takim razie dopuściłeś się strasznego krzywoprzysięstwa, które cię...
Przerwano mi. Habulam znieważył imię proroka i pamięć kalifów fałszywą przysięgą. To rozgniewało obecnych Mahometan w najwyższym stopniu. Halef chwycił za harap, a gniewny pomruk przebiegł komnatę. Humun podniósł się na zranione nogi, podszedł kulejąc do swego pana, plunął mu w twarz i powiedział:
— Hajde — tfu! Bądź przeklęty po wieki wieków! Tchórzostwo twoje zaprowadzi cię do dżehenny! Służyłem panu, którego Allah pogrąży w najgłębszej otchłani potępienia. Porzucam ciebie, ale policzymy się przedtem.
Wtem i Suef stanął już obok Habulama, plunął nań także i zawołał:
— Hańba tobie i dniom twojej starości! Niech dusza twoja będzie potępiona, a pamięć o tobie niech zaginie u wszystkich wiernych! Wyrzekam się już wspólności z tobą!
Obaj wrócili, chwiejąc się, na swoje miejsca. Morderstwo gotowi byli wziąć na swe sumienie, ale bluźnierstwo przeciw prorokowi i jego następcom oburzyło ich do żywego.
Habulam stał, jak rażony apopleksyą. Przyłożył obie dłonie do czoła. Potem podniósł nagle ręce do góry i zawołał:
— Allah, Allah, zbłądziłem! Ale błąd ten naprawię. Wyznaję, że mieliście być wymordowani i że nasypałem do potrawy trucizny.
— Allah il Allah, Muhammed rassul Allah? — zabrzmiało dokoła.
Halef przystąpił doń, położył mu ciężko rękę na ramieniu, mówiąc:
— Szczęście twoje, że odwołujesz przysięgę! Mój effendi nie pozwoliłby mi na to, ale przysięgam ci na brodę proroka, że zaszłoby słońce twojego żywota, zanim byłbym dom ten opuścił. A zatem przyznajesz się do winy?