Strona:Karol May - Osman Pasza.djvu/91

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

im zajść od tylu Przedtem musimy jednak lepiej zabezpieczyć sefira.
— W jaki sposób?
— Zwiążemy go tak, że się udusi, jeżeli zrobi najsłabszą próbę wyswobodzenia się.
Halef z ochmistrzem pociągnęli go na środek izby. Opuściłam kratę i odsunęłam rygle. Znaleźliśmy kawał płótna, przyparliśmy sefira do kraty i przywiązaliśmy go w ten sposób, że pas płótna obejmował mu szyję, musiałby się więc przy większym wysiłku udusić.
Gdy po skończonej pracy sięgnąłem po świece, aby przy ich świetle poprowadzić Halefa i ochmistrza, ten ostatni zatrzymał mnie temi słowy:
— Słyszałem, że chcecie teraz pojmać ludzi sefira, effendi. Czy to się zaraz stanie?
— Tak — potwierdziłem
— I ja mam z wami iść?
— Oczywiście! A może chcesz tu zostać sam?
— O nie! Nie chciałbym tutaj umrzeć, a tem mniej żyć! Ale powiedz, czy dojdzie do walki?
— Prawdopodobnie.
— I będę musiał wziąć w niej udział?
Możny pan był w strachu; aby ten strach podsycić, odrzekłem:
— Rozumiem, że gorąco pragniesz pomścić swą krzywdę i śmierć swych ludzi. Nazwa-

89