Strona:Karol May - Osman Pasza.djvu/80

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.

    należy. Teraz wiesz wszystko, możemy zatem nie zwlekać ze sprawieniem sefirowi przyjemności naszego spotkania. Gdy można komuś sprawić przyjemność, należy to zrobić, i już widzę w duchu twarz rozpromienioną szczęściem na nasz widok. Poza tem stwierdzam w tej chwili, sięgając do kieszeni, że ten mały opróżnił je doszczętnie. Odnajdę moją szpicrutę i pouczę małego, że mój majster krawiecki zrobił te kieszenie nie dla nikogo innego, tylko dla mnie. Chodź!
    Gdy wkroczyliśmy do izby numer pięć, ochmistrz jęknął z kąta, jak raniony ptak, i przywitał nas temi słowy:
    Subhanullah, — chwała Bogu, że nareszcie powracacie! Miałem śmiertelną obawę!
    — Czemu? — zapytałem.
    — Ten okropny sefir obrzucił mnie straszliwemi groźbami.
    — Co cię skłoniło do wdawania się z nim w rozmowę? Nie mógł cię przecie widzieć!
    — Ale mnie słyszał!
    — Powinieneś był zachować ciszę!
    — Masz rację. Ale kiedy oprzytomniał, zapytał, czy jest tu ktoś, na co odpowiedziałem. Od tego czasu torturuje mnie groźbami, że będę miał marny los, jeżeli go pod twoją nieobecność nie rozwiążę.
    — I to ci napędziło strachu? Bądź prze-

    78