Strona:Karol May - Osman Pasza.djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.
OSMAN PASZA

Bądź spokojny stary przyjacielu! — powtórzył Osman Pasza. — Wie pan, u nas, nawet w tej zapadłej prowincji zdarzają się rzeczy, które gdzie indziej zdarzyćby się nie mogły. Chcę więc pana pocieszyć, że nie będzie mi trudno nietylko przedstawić go alai emini lub bimbasziemu, ale i podnieść go do tej rangi. Zechce mi pan powiedzieć, w jaki sposób się panu tak zasłużył?
— Pozwolę sobie zrobić to później, bowiem w tej chwili brak mi czasu. Każda minuta jest teraz wyliczona, bo chodzi o ujęcie wysoce niebezpiecznej bandy i o zdobycze, jakich dotąd nie było jeszcze.
— Czy to ma związek z pobytem pana w Birs Nimrud, z jego uwięzieniem i późniejszą ucieczką?
— Owszem, nawet bardzo ścisły.
— Opowiedz-że mi pan prędko, ale krótko i zwięźle, bo nie ma pan przeciż czasu! O Ile pana znam, przygoda musi być interesująca,

5