Strona:Karol May - Osman Pasza.djvu/37

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

na to, że mój powrót do Birs Nimrud wymaga pośpiechu.
— Tak — zgodził się — zabawiliśmy dłużej, niż zamierzałeś, ale też unieszkodliwiliśmy za jednym zamachem namiestnika, co mam tylko tobie do zawdzięczenia. Kto z nas ma jednak ustalić plan dalszego działania?
— Proszę!
— Jest to zadanie, które tybyś łatwiej rozstrzygnął, niż ja, bo znasz lepiej ode mnie miejscowość i tutejsze stosunki. Proszę cię więc przynajmniej o radę i dobre wskazówki, któremi się mam kierować!
— Chętnie! Ale będziemy mówili po niemiecku!
— Jak pan chce! — podchwycił generał w tymże języku. — Czy jest coś takiego, co my dwaj tylko wiedzieć powinniśmy?
— Owszem.
— Cóż takiego?
— Doniosła sprawa szajki przemytników. Myślę, że tylko osoby zaufane powinny mieć do niej dostęp.
— Jestem tego samego zdania. Ale niepodobna, aby doszło do walki w tych podziemiach?
— To jest możliwe, chociaż sądzę, że da się uniknąć walki. Jeżeli szajka wpadnie w nasze ręce — stanie się, oczywiście, własnością

35