Strona:Karol May - Osman Pasza.djvu/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

uważać, aby pod moją krótką nieobecność nie stało się coś niepożądanego?
— Oczywiście. Może pan być spokojny, Ekscelencjo! Chciałbym tylko zapytać, czy pan już coś postanowił w sprawie tych trzech Persów?
— Będą również zakuci w kajdany. Ten, który nazywa się Peder, przywiózł list z Teheranu, a Sefir jest właściwym pośrednikiem i zna całą treść pisma.
— Co to za ludzie! Oszukują bezczelnie zwierzchników, którzy przecież mają do nich zaufanie. Nasuwa się teraz pytanie, czy ochmistrz, który, jako perski urzędnik stojący blisko sfer rządowych, wie coś niecoś o tej sprawie.
— Myślałem już o tem. Jakiego pan jest zdania?
— Ochmistrz wydaje mi się nieszkodliwym.
— Mnie też. Nie bacząc na to, postaram się nie wypuszczać go z Hilleh, póki nie będę przekonany o jego całkowitej niewinności. Proszę więc pana o zwrócenie uwagi, aby tu nic nie zaszło w czasie mojej nieobecności!
Oddalił się w towarzystwie kol agasi’ego. Zaledwie wyszedł, namiestnik zrobił wysiłek, aby wydostać się ze swego kąta, a tym, którzy mu przeszkadzali, zagroził:
— Puśćcie mnie! Ci, którzy mnie trzymają, będą nielitościwie ukarani. Ja tu rozkazuję, nikt

31