Strona:Karol May - Osman Pasza.djvu/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

— Kto ci to zdradził. — ozwał się.
— Ty!
— Ja?
— Tak, ty sam!
— Kłamstwo!
— Ba! Czy nie miałeś przy sobie dokumentu, który zawierał wykres drogi, wejścia, a nawet znak, wyryty na cegle?
Zacisnął pięści, porwał się na mnie, hamując się jednakże, i krzyknął:
— Miałeś go w ręce? Widziałeś go? Niech cię Allah zgładzi!
— Tak, miałem go i zrozumiałem wszystkie znaki!
— Więc musisz być wszechwiedzący, albo w posiadaniu djabelskich czarów.
— Nie jest to wszechwiedza, ani żadne djabelskie czary, trzeba tylko nie być tak durnym, jak wy trzej. Nie mam tu zamiaru wytykać wam głupotę. Chcemy z wami jak najprędzej skończyć. Dawaj ten list, który miałeś doręczyć namiestnikowi!
Sięgnął mimowoli ręką do tyłu, ale cofnął ją natychmiast i odrzekł:
— Nie mam żadnego listu!
— Nie opowiadaj bzdur! Byłoby śmieszne, gdybyś chciał teraz przeczyć temu, co przed chwilą twierdziłeś parę razy!
— List był tylko pretekstem — nie mam żadnego listu!

25