Strona:Karol May - Old Surehand 03.djvu/212

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dla zwiększenia kary za zbrodnie, musiał się dowiedzieć od nas, że złoto, tak długo przezeń nadaremnie szukane, znalazło się i wpadło w ręce znienawidzonego przezeń chłopca.
A jednak Pan Miłosierny postąpił z nim jeszcze łagodnie. Zmiażdżone członki nie sprawiały mu bolu; zasnął na wieki bez westchnienia.
Żona jego, zawiadomiona o tem, nie chciała już nań patrzeć. My dwaj pochowaliśmy go, odmówiwszy nad nim modlitwę za umarłych.
Mały Jeleń wkrótce odjechał. Nie dał się zatrzymać, a kiedy ciężko doświadczona kobieta ofiarowała mu część złota, rzekł dumnie:
— Zachowaj sobie ten piasek. Apacz wie, gdzie można więcej znaleźć złota, lecz nie powie tego nikomu, a sam niem gardzi. Wielki Duch nie na to stworzył człowieka, żeby był bogaty, lecz żeby był dobry. Oby ci teraz dał tyle szczęścia, ile doznałaś cierpienia!
Dosiadł konia i zniknął nam z oczu.
Nazajutrz przed południem opuściliśmy także my owe strony, zabierając z sobą Józefa i jego matkę. Stary koń niósł złoto i resztę niewielkiego mienia matki i syna, kasztan kobietę, a mój gniady chłopca, my zaś kroczyliśmy obok pieszo. Pożegnaliśmy się z nimi w najbliższej osadzie, gdzie mogli zaczekać na lepszą sposobność do podróży. Trąba powietrzna spowodowała, że tak przykre otrzymali wieści o najdroższych dla nich istotach, a zarazem dała im środki do lepszego bytu.
Jeszcze podczas opowiadania o napadzie na pociąg i o towarzystwie traperskiem Fireguna wyszedł był jakiś pan z izby, przytykającej do wielkiej komnaty gospodniej i usiadł przy najbliższym stole. Te boczne pokoje przeznaczone są zwykle dla lepszych gości. Z tego, że stamtąd wyszedł, wywnioskowałem, że jest albo znakomitością jakąś, albo uprzywilejowanym znajomym gospodyni. Widocznie zajmowało go opowiadanie, bo przysłuchiwał się z nadzwyczajną uwagą.