Strona:Karol May - Old Surehand 02.djvu/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Surehand z drugą czwartą pojedzie na południową — a Enczar Ko z trzecią na północną stronę doliny. Jeśli potem Old Wabble pójdzie z resztą dalej i zatrzyma się u wejścia do doliny, w której znajdą się nieprzyjaciele, to zamkniemy ich ze wszystkich stron. Oczywiście, że nie wolno wam się pokazać ani dać słyszeć. Wiem, że silny huk mojej rusznicy zabrzmi przez całą dolinę i że wy go posłyszycie. Skoro tylko wypalę, zbiegniecie się ze wszystkich stron i jestem pewien, że nie ujdzie nam ani jeden z Komanczów. Czy ten plan ma potwierdzenie mego czerwonego brata?
— Ma je — odpowiedział krótko.
Old Surehand nie przystał jednak tak szybko i powiedział:
— Mam wszelkie poważanie dla tego planu, ale zdaje mi się, że jest trochę zbyt śmiały.
— Bynajmniej!
— O, na pewno. Co poradzi najśmielszy człowiek przeciwko kuli.
— Ominie ją.
— Sir, to łatwiej powiedzieć, niż zrobić. Wierzcie mi, że spodziewam się po was wszystkiego, ale was tak polubiłem i nie wiem, co...
Tu przerwał mu Apacz pośpiesznie:
— Winnetou miłuje go o wiele więcej a jednak pozwala mu odejść. Niechaj zatem brat Surehand nie obawia się; jest tu czworo bystrych oczu, które nad nim będą czuwały, mianowicie jego i moje.
— A moje także! — dodał Old Wabble, prostując się z dumą. — Powierzył mi komendę i przekona się, że nie zawiedzie się na mnie. Biada temu czerwonemu łajdakowi, który poważyłby się strącić mu choćby włos z głowy. Kula moja przebiłaby go natychmiast; th’ is clear!
To gorliwe zapewnienie wymagało małego tłumika. Upomniałem go zatem:
— Nie tak gorąco, mr. Cutterze. Jeśli wam dziś chcę znowu zaufać, czynię to w zamiarze dowiedzenia