Strona:Karol May - Old Surehand 02.djvu/114

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Jeżeli kto opanowany jest złudzeniem, to nie my, lecz wy. Czy znacie wodza Komanczów, z którym stoczyliście walkę?
— Nie wiemy, jak się nazywa. Nie mamy skuta, który dowiedziałby się o tem.
— Ten wódz nazywa się Nale Masiuw, co znaczy „cztery palce“. A jak się nazywa wódz Komanczów, którzy obozowali nad Błękitną Wodą?
— To był właśnie ów Nale Masiuw, jeśli dobrze podaliście jego imię.
— Nie, to był Wupa Umugi, Wielki Grzmot.
— A zatem inny?
— Tak.
— To nie może być inny, lecz ten sam, gdyż pędziliśmy go przed sobą, aż nad Błękitną Wodę.
— Aha! Oto są halucynacye, o których mówiliście przedtem. Byliście przedtem tak uprzejmym, że wyjaśniliście nam stan rzeczy, chociaż nie uważaliście tego za potrzebne. Za to teraz my wam powiemy, jak się właściwie rzeczy mają. Oto Nale Masiuw połączył się z Wupą Umugi na waszą zgubę. On nie udał się nad Błękitną Wodę, lecz posłał do domu, ażeby czemprędzej sprowadzić stu wojowników. Kiedy wam się zdawało, że go ścigacie, był za wami i właśnie was ścigał. Zwabiono was nad Błękitną Wodę, gdzie na was czekał Wupa Umugi, wódz Nainich, a potem zwrócił się ku temu miejscu, gdzie teraz jesteśmy, zwanemu Suks-malestawi, czyli „Sto Drzew“. Przybył tu wczoraj wieczorem, a dzisiaj, zanim zjawiliście się tutaj, ruszył na pustynię, ażeby was powlec za sobą. Wam się zdaje, że go ścigacie i zdołacie go zniszczyć, a on tymczasem was wabi w pułapkę. Jedzie on naprzód ze swoimi Naini, a za wami Nale Masiuw z przeszło stu wojownikami. Znajdujecie się między tymi dwoma oddziałami nieprzyjaciół. Tak przedstawiają się stosunki, sir, tak, a nie inaczej.
Oficerowie jęli spoglądać to na mnie, to na niego, on sam zaś wytrzeszczył na mnie oczy ze zdumieniem,