Strona:Karol May - Old Surehand 01.djvu/212

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ich. Old Shatterhand nie może ich o nic zapytać, ale słyszałem od nich coś, co chciałbym mu powiedzieć.
— Co?
— Chcą się udać na zieloną wyspę, ażeby pochwycić Krwawego Lisa i Murzynkę i zaprowadzić ich do wielkiej wsi Komanczów. Kiedy rozmawiali ze sobą, dowiedziałem się, gdzie ich wieś teraz leży.
— To jest rzeczywiście ważne. Gdzież ona?
— Nie znam tego miejsca i nie słyszałem nigdy jego nazwy. Oni nazywali je Kaarn-kulano[1].
— Mylisz się; znasz to miejsce z pewnością. Komancze nazywają tak rzeczywiście, a wy Kaczo-nastla, a zatem także Dolina Zajęcy.
— Kaczo-nastla? Pewnie, że znam to miejsce; leży o dobry dzień drogi stąd. Tam mają zabrać Krwawego Lisa, aby zginął przy tym samym palu. Murzyn już tam.
— Co? — spytałem przestraszony. — Jaki Murzyn?
— Syn czarnej kobiety, który mieszkał z Krwawym Lisem w pustyni.
— Ach, to naprawdę bardzo ważna, ale też i bardzo niepocieszająca wiadomość. Czyś dobrze słyszał?
— Moje ucho nie pomyliło się.
— Ale mogła być mowa o innym Murzynie.
— Tylko o murzynie z pustyni. Te psy Komancze wymienili jego imię.
— Jak się nazywał? Prędzej!
— Słyszałem, lecz nie spamiętałem.
— Bob?
— Tak, Bob, Bob powiedzieli.
— Jakże się dostał w ich ręce? Czy o tem nie mówili?

— Mówili. Był on z Krwawym Lisem na polowaniu, kiedy nań napadli Komancze. Lis zabił kilku z nich i umknął, lecz Murzyn wpadł im w ręce i zabrano, go na Dolinę Zajęcy. Tam zatrzymają go w niewoli,

  1. Dolina Zajęcza.