Strona:Karol May - Niewolnice II.djvu/84

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


szerokie, trawiaste przestrzenie ciągną się tu i ówdzie lasy mimozowe. Na tej sawanie znajduje się około sto studzień. Wędrowne plemiona pasą tam w porze deszczowej swoje trzody, a z nastaniem pory suchej wyruszają do innych miejscowości.
Spotyka się tu dość często strusie i ptaki rozmaitego gatunku, dalej żyrafy i olbrzymie trzody antylop.
W południowej części kraju grunt, bardziej gliniasty, zatrzymuje wodę i dlatego spotyka się tu iście podziwu godna, roślinność. Palmy, kasje, adanzonje i tamarindy pokrywają olbrzymie przestrzenie. Na żyjącą tu zaś zwierzynę polują lamparty i pantery, a niezbyt rzadko słychać głos lwa.

Wadi Nelk zalicza się już do Kordofanu, a ponieważ znajdowaliśmy się między niem a Es Safih, mieliśmy więc Nubię za sobą. Odebrane Ibn Aslowi porwane przez niego Beduinki odprowadziłem do ich ojczyzny do Bir es Serir pod eskortą dwudziestu żołnierzy, Krewni kobiet i dziewcząt przyjęli nas z radością, ugościli obficie i obdarzyli. A gdyśmy wyruszyli, towarzyszyli nam aż do końca drugiego dnia drogi. Potem staraliśmy się dostać jak najkrótszą drogą do Chartumu, gdzie miałem oddać żołnierzy komendantowi ich, reisowi effendinie.
Sawana zieleniła się jeszcze, albowiem

82