Strona:Karol May - Niewolnice II.djvu/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wy nędzni! Sępy was pożrę, a szakale i hieny rozwloką wasze kości. Potęga mego ramienia powaliła was; a blask mej sławy nałożył wam łańcuchy. Spójrzcie na mnie, a poczujecie drżenie serc waszych na widok bohatera nad bohaterami, największego i najsłynniejszego wojownika z wielkiego szczepu Fessarów!
Wezwanie to odniosło nieoczekiwany przeze mnie skutek, bo oto kobiety poznały Selima, a jedna z nich zawołała w zdumieniu:
Selim el fallah e dżabani! Selim umykacz i tchórz! Skąd on tu się wziął? Czego chce pośród tych mężów walecznych?
Selim zwrócił się do mówiącej i odrzekł, mierząc ją dumnym, wzgardliwym wzrokiem;
— Milcz, córko potwarzy — znam ciebie. Usta twoje są trąbą nigdy nie milknącą, przed którą umyka najmężniejszy z bohaterów. Przypatrz się lepiej, a zobaczysz we mnie Selima, zwycięzcę w wielu bitwach, promienny wzór wszystkich wojowników i przykład dla najwaleczniejszych ludów i szczepów!
Odpowiedzią na te słowa był chóralny śmiech kobiet.
— Śmiejecie się? — zawołał z oburzeniem, długonogi. — Czy wiecie, że ja mogę ukarać raz za to? Czy mam tym rozbójnikom zdjąć kajdany i puścić ich wolno, by powlekli was do niewoli, od której was ocaliłem? Oto ręce mo-

58