miłość bliźniego za pierwsze przykazanie, ale powiadam wam, Turcy słusznie postąpili, bijąc Armeńczyków. W inny sposób Turek nie może się bronić przed Armeńczykiem, który w najohydniejszy sposób wyzyskuje jego chojność, gnuśność i niechęć do wnikania w meritum sprawy. Armeńczyk to najgorszy człowiek na świecie. Sprzedaje swoją żonę, swoją nierozwiniętą jeszcze córkę, okrada swego brata... Cały Konstantynopol jest przez Armeńczyków moralnie zadżumiony. Nie Turcy są napastnikami, lecz Armeńczycy. Znajdowaliśmy się owego dnia na ulicy, kiedy dokonano zamachu na Bank Państwa, i widzieliśmy co się zdarzyło. Nie czy niono nic złego unitom-Armeńczykom, lecz całą złość wywierano na prawowiernych, gdyż oni to są najniepoprawniejsi. Że mało-azjatyccy Armeńczycy są lepsi, też to kłamstwo angielskie! Ja zwiedziłem również wsie, i znam się na rzeczy. I tam tylko Armeńczyk zajmuje się lichwiarstwem. Nie pomaga i to, że europejscy chrześcijanie wychowują dzieci armeńskie. Te ostatnie stają się potem tak samo złe, jak pozostali Armeńczycy. Niema prawnego środka obrony przed Armeńczykiem. Turek działa więc w obronie konieczniej!“ — Zasługuje na uwagę fakt, że to stanowisko naszego Czecha zyskało sobie poklask jego towarzyszy. Nie usłyszeliśmy
Strona:Karol May - Marah Durimeh.djvu/42
Wygląd