Przejdź do zawartości

Strona:Karol May - Marah Durimeh.djvu/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

lowe jest dalsze przekonywanie go, spróbowałem więc w inny sposób odwieść go od tego zamiaru, mówiąc:
 — Nasza droga prawdopodobnie zawiedzie nas z Sziraz do Ispahanu i Teheranu, będziemy więc wracali przez Kirmanszah. Sądzę, że wówczas jeszcze będziemy mieli czas wywiedzieć się o tej, która wyrabia balsam.
 — Czy jesteś przekonany, że tę drogą odbędziemy?
 — Sądzę.
 — Sądzisz! Jeżeli tylko tak myślisz, to muszę ci powiedzieć, że cenię wyżej swój balsam, aniżeli twoje myśli. A może potrafisz swojemi myślami usuwać zmarszczki?
 — Muszę ci przyznać, że tego jeszcze nie próbowałem.
 — I słusznie, gdyż tego rodzaju próba nanicby się zdała! Tłuszcz używany, bowiem bywa do wyrabiania balsamów, a nie myśli. A gdyby nawet było rzeczą pewną, iż przybędziemy do Kirmanszah, czy możesz mnie poinformować, ile to czasu upłynie, licząc od dnia dzisiejszego?
 — W każdym razie kilka miesięcy.

 — Kilka miesięcy! Allah Kerihm. Co może się stać w ciągu tak długiego czasu z ukochanego oblicza mojej Hanneh! Słyszałeś przecież, że zmarszczki są robactwem piękności. Czy chcesz więc temu robactwu dać tyle czasu, aby