Przejdź do zawartości

Strona:Karol May - Marah Durimeh.djvu/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

obliczu, padłaby martwa ze wstydu i zmartwienia. Jakże więc mogłeś nawet pomyśleć, iż będzie mówiła o tem z tobą! Zlituję się nad tobą i powiem ci tajemnicę, bardzo wielką tajemnicę haremową. Zważ dokładnie, co następuje: im więcej kobieta ma zmarszczek na twarzy, za tem gładszą chce uchodzić w twoich oczach. Jeżeli więc chcesz możliwie najdłużej zachować szczęście domowe, nie zdradź się przenigdy przed twoją Dżanneh, żeś zauważył zmarszczki na jej twarzy. Nie powinieneś ich widzieć, nawet myśleć ci o nich nie wolno, jeżeli ci drogiem jest życie i spokój oraz wygoda twego domowego zacisza! Wierzaj mi, znam się na tem, sihdi! Bierz więc ze mnie przykład! Ja również nie chcę widzieć więcej zmarszczek, i mam nadzieję, iż cudowna maść mi w tem pomoże. Kupię marham ed Dżamahl dla Hanneh i dla siebie.
 — Dla siebie także?
 — Oczywiście! Spójrz na mnie, a przekonasz się, że również i moje czoło nie jest pozbawione zmarszczek, których chętnie chciałbym się pozbyć. Przeto jestem niezmiernie zadowolony, iż się mogłem dowiedzieć od przekupnia, gdzie szukać Matki Piękności. Pojedziemy natychmiast do Kirmaszah!
 — My? Kogo przez to rozumiesz?

 — Ciebie i siebie naturalnie! Nie sądzę