Przejdź do zawartości

Strona:Karol May - Marah Durimeh.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

 — O, czyni więcej, znacznie więcej, aniżeli można opowiedzieć! Wystarczy nią tylko dotknąć twarzy, a znikną wszystkie zmarszczki, pryszcze i inne niedomagania, szpecące oblicze.
 — Przeradzasz!
 — Nie, na Allaha, nie! Możesz się udać do plemienia, z którego pochodzi owa kobieta, wyrabiająca maść, a przekonasz się, iż wszystkie tamtejsze mężatki i panny mają lica jak śnieg białe, a lśniące? — jak blask jurzenki!
 — A czy wiesz, z czego wyrabiany jest ten środek?
 — Nie. Jak mogłeś nawet pomyśleć, iż wyrabiająca go będzie tak nieostrożna, by mi to powiedzieć! Odziedziczyła drogocenną tajemnicę od swej prababki, a ta zkolei otrzymała ją w spadku od swej pra-prababki. Ostatnia znowu miała prababkę której pra-prababka, niezwykle nabożna kobieta, otrzymała tę maść w nagrodę za swe wielkie cnoty od archanioła Dżebraila[1]; ten zaś sprowadził ją z najwyższego niebiańskiego raju, gdzie maść tę spreparowano dla wiecznej młodości przebywających tam błogosławionych.

 — Jak się nazywa owa kobieta?

  1. ↑ Gabryjel.