Miałem zamiar podjąć podróż do Sziraz bezpośrednio po naszym powrocie z Birs Nimrud, względnie w krótki czas potem. Natknęliśmy się jednak w Bagdadzie na przekupnia sprzedającego znany w Dżezireh ze swej niezwykłej dobroci balsam piękności, który balsam wyrabiano w okolicy Kirmanszah, Sprzedawca ofiarowywał swój towar w kawiarni, gdzie również i do nas się zwrócił. Przypuszczałem, że Halef pokaże mu poprostu drzwi; ten atoli wdał się z nim w rozmowę, w czasie której zapytał:
— Czy możesz mi powiedzieć, gdzie kupujesz ten zadziwiający środek na piękność?
— Nie mam żadnych podstaw ku temu, by ci nie powiedzieć, — odparł tutasza[1] — gdyż dumny jestem z tego, iż wyrabiająca go niewiasta udzieliła mi wyłącznego prawa sprzedaży na tę okolicę. Mam od niej też pozwolenie odwiedzania jej dwa razy do roku dla nabywania marham ed Dżamahl[2]. Gdy wracam, oczekują mnie wszystkie harima[3], aby wejść w posiadanie cudownej maści.
— Czyż rzeczywiście spełnia te nadzwyczajne cuda, o jakich się mówi?