ycia innych ludzi. Jestem głęboko przeświadczony, że tysiące lat licząca legenda o aniele, który zapisuje do „Księgi Życia“ każdą myśl, każde słowo i każdy czyn człowieka, jest równie pięknem, jak trafnem uzmysłowieniem Boskiego wyroku, aby każdy człowiek ponosił skutki swoich duchowych i cielesnych poczynań, nie tylko w życiu doczesnem, lecz również, i to w znaczniejszej mierze, po śmierci, kiedy nic już nie jest nieznane, przeciwnie, wszystko jest jasne, zrozumiałe i wszystkim dostępne. Ta myśl dla jednych jest straszna, innych natomiast pociesza; jednych nawołuje do skupienia ducha i nawrócenia się, drugim użycza odwagi, cierpliwości i ufności w Boga.
Słyszy się często zdanie, że los pozwala sprawiedliwym cierpieć, zaś niesprawiedliwym pędzić beztroski żywot. O, gdybyż ci, którzy tak twierdzą, mogli zobaczyć tego niesprawiedliwego w chwili, gdy się uważa za niedostrzeżonego! I gdyby mogli zbudować się na cichej radosnej nadziei sprawiedliwego! Los? Jakże niechętnie słyszę, wymawiam i piszę to słowo! Jeżeli nawet pojmiemy los jako wynik pewnych przyczyn niezależnych od mocy człowieka, to wszak posiada on tyle wolności ducha i możności samostanowienia, że potrafi przekształcić i poprawić przepisany mu przez naturę i okoliczności los, i dzięki temu stać się jego