Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/86

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

— Czy to już wszystkie przeszkody?
— Mnie się zdaje, że te trzy są dosyć poważne.
— Ja natomiast lekceważę je sobie, i wystarczyłaby mi tylko pewna pomoc ze strony zaufanej osoby.
— Byłoby to bardzo niebezpieczne, effendi...
— Bagatela! O naszej ucieczce nie dowie się żywa dusza
Cóż powinien zrobić ów zaufany człowiek?
— Dwie rzeczy tylko, z których pierwsza jest prostsza i błahsza od drugiej. Przedewszystkiem niechby mi dostarczył ostrego noża!
Po krótkiej chwili namysłu, odezwał się:
— Dobrze, dam ci nóż.
— Kiedy?
— Zaraz. Tam wtyle znajduje się paka z narzędziami, przyniosę A...a... druga rzecz?
— Pewne informacje — nic więcej. Za to przyrzekam, że ani jednem słowem cię nie zdradzę.
— Dobrze, pytaj mnie więc, a odpowiem... Pst... cicho ktoś się zbliża!..
Zatrzeszczały schody. Ktoś zszedł po nich i zapalił światło, które wpadało wąskiemi pasmami przez szpary ściany do wnętrza naszej kajuty. Naprowadziło mnie to na domysł, że wskutek upałów deski wyschły, skurczyły się.

84