Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/84

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

ostre narzędzie i dowiedzieć się od niego wielu ważnych rzeczy, bez których ucieczka mogła być bądź utrudnioną, bądź nawet niemożliwą.
Przyczołgałem się pod same drzwi i spytałem szeptem:
— Słyszałeś, ie chciano mi powyrywać paznokcie?
— Tak, effendi.
— Wobec tego wiesz zapewne, co nam zarzucają i co nas czeka.
— Skazani jesteście na śmierć wszyscy.
— A co na to Ibn Asl?
— Wielu jest za tem, ale nie brak i takich, którzy się domagają wypuszczenia cię na wolność, byle tylko uratować towarzyszy, będących u ciebie w niewoli.
— Która partja jest liczniejsza?
— Na razie nie wiem, ale na wszystkie nieba Allaha, błagam cię, nie mów Ibn Aslowi, że wtajemniczyłem cię w różne rzeczy, bo każe mnie rozstrzelać, albo wrzuci mnie do wody na pastwę krokodyli!
— W takim razie bardzo mi przykro, że ci nic pomóc nie mogę.
— Nic? Allah kerim! — Allah jest łaskaw. Czy odmówisz mi swej łaski? Wszak jesteś chrześcijaninem!
— Chrześcijanin ceni własne życie tak samo, jak każdy z wyznawców proroka.
— Ty jednak wcale się przez to nie ura-

82