Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/78

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

— Hm, żądasz wydania trzech osób za dwie, to miarka bynajmniej nierówna.
— Owszem, gdyż wcale w rachubę nie biorę Abu en Nila, który jest Bogu ducha winien.
— Na ile oceniasz siebie?
— tym wypadku idzie tylko o liczbę osób. Dwie głowy za dwie głowy. Sternik jako dodatek.
— Czy to warunek ostatni?
— I nieodwołalny.
— A teraz pozwól, że ja ze swej strony przedstawię propozycje! Zwrócicie wolność wszystkim jeńcom, a ja wzamian oddam Abu en Nila!
— A ja?
— Zostaniesz.
— Dziękuję, jesteś mętem bardzo roztropnym i mądrym; gdyby nie to, że leżę skrępowany, padłbym przed tobą na klęczki i wielbił twoją wielkość.
— A czyż twoja mądrość nie jest bez granic.. Wszak ona... nie miała nigdy początku... Jakżebym mógł uwolnić cię tak sobie, z lekkiem sercem, skoro masz tyle na sumieniu O, patrz, tam leży człowiek, którego dopiero co zamordowałeś!
— Naprawdę?
— Jeszcze dotąd nie dał znaku życia.
— Eh, to tylko chwilowe oszołomienie,

76